Mamma Mia: Here We Go Again! Recenzja Mamma Mia 2

    Mamma Mia: Here We Go Again! to sequel filmu Mamma Mia z 2008 roku, gdzie główne role zagrały takie gwiazdy jak: Meryl Streep, Pierce Brosnan czy Colin Firth.

    Ekranizacja musicalu opartego na scenariuszu Catherine Johnson i utworach zespołu ABBA rozbiła piniatę ze złotymi monetami. Okazało się, że przeciętnie poprowadzona historia oraz świetni aktorzy pląsający w rytmie największych hitów ABBY na tle greckich pejzaży to przepis na sukces nie tylko na scenach teatralnych, lecz również w salach kinowych. Cały świat zawibrował z emocji, gdy okazało się, że po 10 latach Mamma Mia powróci na ekrany - w Polsce na ekrany wejdzie 27 lipca 2018 r..


   Mamma Mia: Here We Go Again! nie ma tak wiele wspólnego z Mamma Mia z 2008 roku jak zapewniają twórcy i zwiastuny. Akcja filmu toczy się w Grecji, Sophie jest już starsza, a Donna nie żyje. O jej śmierci dowiadujemy się w pierwszej minucie filmu, więc nie postrzegam tego jako spojlera - zwłaszcza, że Meryl pojawi się na ekranie (chociaż nie tak często jakby wskazywał na to zwiastun), także spokojnie.

   Wszyscy tęsknią za Donną: córka, przyjaciółki, kochankowie i widzowie. Nikt już nie może dowiedzieć się, co szalonego by zrobiła czy powiedziała, więc cofamy się o kilkadziesiąt lat, by sprawdzić, jaka była w młodości. Historia w dużej mierze skupia się na czasie, gdy Donna poznała Sama, Harrego i Billa. Jest to zabawna opowieść o młodej, pełnej życia uroczej dziewczynie z głową pełną marzeń. Trudno nie polubić młodej Donny.

   Mamma Mia: Here We Go Again zupełnie nie przypomina swojej pierwszej części, więc jeżeli spodziewacie się powtórki z rozrywki, to srodze się zawiedziecie. Jednakże gdy tylko przełamiecie pierwszą barierę, otrzecie łzy za starą Donną graną przez Mery Streep, to nie tylko zaczniecie świetnie się bawić, lecz również zrozumiecie, że w sequelu twórcy zawarli nie tylko o wiele więcej świetnej muzyki (pojawiają się również te mniej mainstreamowe hity ABBY), ale także sama istota filmu jest o wiele głębsza (przeszłości nie należy opłakiwać, tylko z niej czerpać; to nieszczęścia definiują szczęście, a małe troski znikają w obliczu wielkich decyzji). 

   Utwory ABBY błyszczą w bardzo ciekawych interpretacjach. Mamma Mia 2 jest wręcz hołdem dla tego zespołu, ponieważ pokazuje, jak szalenie zróżnicowane były teksty ich piosenek - pełne nie tylko miłości, ale również innych emocji.   

   Szczerze mówiąc z wyszłam z tego filmu ZACHWYCONA. Polecam!

   Po seansie obejrzałam zwiastun filmu i wszystko jest w nim na opak, kompletnie się nim nie kierujcie - o ciąży dowiadujemy się pod koniec filmy, Cher widzimy w półtorej piosenki, a Meryl jest tylko reminiscencją.



Ostatnio oglądałam:

Tully - Charlize Theron bardziej przerażająca niż w Monster

Trzy billboardy za Ebbing, Missouri, #Oskary2018

Pitbull Ostatni Pies

3 komentarze :

  1. Planuję się wybrać na ten film razem z siostrą

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiedziałem, że nakręcili drugą część, trzeba będzie na to pójść.

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę na niego iść! Absolutnie oczarowana byłam jedynką i jak tylko dowiedziałam się że będzie druga część to wiedziałam że obejrzę, teraz tylko znaleźć czas, może na urlopie ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za KAŻDY komentarz:). Wszystkie czytam i nieodmiennie się z nich cieszę:).

Designed by OddThemes | Distributed by Gooyaabi Templates