Pitbull Ostatni Pies

   Przede wszystkim musicie wiedzieć, że nie tylko obejrzałam wszystkie części Pitbulla, lecz również KAŻDY odcinek serialu, na bazie którego powstały kolejne pełnometrażowe filmy bazujące na tym pomyśle. Wspominam o tym, ponieważ w "Ostatnim psie" reżyser i scenarzysta zwinnie pociągnęli wątki pewnych bohaterów, tym samym puszczając oczko do fanów serialu. Co za tym idzie - prawdopodobnie niektóre sytuacje przedstawione w filmie mogą rozśmieszyć tylko kogoś takiego jak ja. Po kolei!

   Zacznijmy od bohaterów. W produkcji Władysława Pasikowskiego pojawia się nie tylko plejada polskich gwiazd kina (i muzyki!), ale też szereg bohaterów, których w pełnometrażowych produkcjach Vegi nie ma. Mam tu na myśli najbardziej Despera (Marcin Dorociński), będącego głównym bohaterem serialu. W "Nowych Porządkach" zastąpiono go efektownym Majamim (Piotr Stramowski). W "Ostatnim psie" Despero powraca w pełnej krasie - chociaż pozornie niewiele się zmienił, nie zatrzymał się w czasie. Nie wiemy, co się działo z nim w ostatnich latach, ale zbudował swoją postać ze świadomością, że jego bohater musi być starszy. I jest: spokojniejszy, jeszcze bardziej pewny siebie, bardziej pogodzony z rzeczywistością, ale zdecydowany wymierzać sprawiedliwość. Abstrahując od wszystkiego: w moim odczuci w tej odsłonie jest to bohater absolutnie idealny (pomijając to, że łamie piąte przykazanie). W jakiś sposób jest to współczesny archetyp polskiego superhero.     

   Metyl (wspaniały Krzysztof Stroiński) już nie pije. Rozbawiła mnie scena, gdzie zostaje pomylony z Gebelsem i nie wyprowadza rozmówcy z błędu, po czym przyjmuje komplementy na temat swojej uczciwości i niezłomnej, antykorupcyjnej postawie. Kto oglądał serial, ten zna Metyla i jego antykorupcyjność.

   Jak feniks z popiołu odrodził się Nielat grany przez Rafała Mohra - zmieniwszy zresztą swoja ksywę na "Quantico" po powrocie ze szkolenia w Waszyngtonie. Teraz to ważna figura w strukturach międzynarodowej policji! W tym momencie filmu po raz kolejny pojawił się hermetyczny żart, gdy Nielata przedstawiono Despero słowami: "żaden Nielat, teraz to "Quantico". Krótko wyjaśniając napiszę tylko, że gdy Nielat pojawił się w policji był małym, niepewnym siebie, sprzedajnym narkomanem z ustawionym ojcem i tylko dzięki twardej ręce oraz miękkim sercu kolegów z pracy nie został pocięty na zapałki przez bandytów.

   Nowi bohaterowie wprowadzeni do historii są również niezwykle wyraziści. Cezary Pazura w roli szefa mafii o pseudonimie Gawron poradził sobie świetnie i aż szkoda, że tego gangusa nie było w serialu. Jego brata zagrał Adam Woronowicz - aktor niezwykle charakterystyczny, a jednak plastyczny. Wśród nich pojawia się ona... cała w brylantach: Dorota Rabczewska (Doda).

   Sama postać pani Gawrońskiej (żony Gawrona) została napisana ciekawie, chociaż szczerze powiedziawszy brakuje jej... historii. To bardzo mocna figura w całej historii i jedna z głównych ról w filmie. Szkoda, że udało się o niej więcej opowiedzieć - wprowadzić w jej życiorys albo przybliżyć ja bardziej widzowi. Myślę, że nawet profesjonalne aktorki miałyby problem ze zbudowaniem postaci na bazie kilku charakterystycznych scen i dialogów nie pozostawiających miejsca na jakąś wątpliwość czy niedopowiedzenie. W połączeniu w ultra zdecydowanym i określonym wizerunkiem Dody w mediach i naszych głowach powstaje bohaterka z niewykorzystanym potencjałem.     

   Dywagowanie na temat tego, czy Dorota dobrze zagrała, jest zupełnie nie na miejscu, ponieważ nie sądzę, by po to ją zaproszono do współpracy. Kino Pasikowskiego nie jest dla każdego, a masowy widz zdecydowanie woli niespecjalnie skomplikowane fabuły "Listów do M." czy "Nowych Porządków", więc w jakiś sposób należało zainteresować publiczność. W dwudziestoleciu międzywojennym normalnym było angażowanie do spektakli teatralnych żon bankierów czy innych notabli, by upłynnić bilety (i dostać dofinansowanie od małżonków, ale to inny temat). Poza tym w międzynarodowych produkcjach (zwłaszcza w serialach) często zatrudnia się postaci będące w danej chwili u szczytu popularności, by jakiś sposób uhonorować i odnotować to w popkulturze. Można nie lubić Dody lub jej muzyki, ale faktem jest, że to niekwestionowana gwiazda polskiej sceny muzycznej. Zabawne jest to, że jej grę aktorską bardzo się krytykuje, ale nie zwraca się uwagi na co prawda epizodyczną, ale według mnie fatalnie zagraną i kompletnie niepotrzebną scenę z Katarzyną Nosowską (której jestem fanką). Podsumowując: uważam, że Doda dała z siebie wszystko i jak na kogoś będącego tak niezwykle wyrazistą postacią w mainstreamie, na wyraz często widziałam w filmie żonę gangstera, a nie Dodę :).

   Sam klimat filmu został wspaniale stworzony. Pasikowski czuje nastrój panujący na prowincjonalnych komisariatach, zatęchłych klatkach schodowych praskich kamienic i nocnych klubach Warszawy. Scenarzyści i osoby od wyszukiwania lokacji wykonali kawał dobrej roboty. Boss mafii nie ma penthouse'a w wieżowcu w centrum Warszawy, a willę w Konstancinie. Szpitalny pokój nie jest ekskluzywną izolatką z plazmą na ścianie, tylko niewyględną komórką na chorych w państwowej placówce. Przykłady mogę mnożyć! Wielbiciele serialu "Pitbull" na pewno poczują coś na kształt satysfakcji, ponieważ z laminowanych złotem komiksów o bandytach z wielkimi pistoletami wracamy tutaj do żywej tkanki miasta, w której poruszają się bohaterowie nie tylko znani z serialu, ale też z naszej codzienności.

    Nie wiem, czy to kwestia mojego wielkiego zafascynowania Pitbullem 2 lata temu, niesamowitej bystrości umysłu czy jednak miejscami niedopracowanej fabuły, ale przyznaję, że główny wątek kryminalny rozpracowałam bez pudła bardzo szybko. Historia, niestety, nie jest tak precyzyjnie utkana jak przyzwyczaił nas serial, ale nie jest również miałka. Nie obawiajcie się!

    Jeżeli raduje Was efekciarstwo kolejnych produkcji Patryka Vegi (paradoksalnie w serialu sprawdził się świetnie), to możecie nie odnaleźć się w brutalnym, szorstkim, męskim świecie stworzonym przez Pasikowskiego. Jednakże nie spodziewajcie się "Psów", bo to również nie ten kaliber. Świat nieco się zmienił (domyślam się, że również ten przestępczy), więc wiadomym jest, że i wszelkie produkcje opowiadające o polskiej policji czy walki z mafią muszą zmienić formę, by nadążyć za realiami. "Pitbull Ostatni pies" to mocne, wyraziste kino akcji w pięknym stylu wieńczące pewną epokę.    Podsumowując: mocne 7/10.


tutaj jeszcze macie recenzję rewelacyjnego filmu:

i beznadziejnego:

2 komentarze :

  1. Nie wiem dlaczego, ale uwielbiam Vegę. Może to jakieś zboczenie. Ale przecież to nie wyklucza zerknięcia (i być może zachwytu) na(d) niniejszy(m).

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za KAŻDY komentarz:). Wszystkie czytam i nieodmiennie się z nich cieszę:).

Designed by OddThemes | Distributed by Gooyaabi Templates