ORZO People Music Nature na placu Konstytucji

   Bardzo często zachodzę do ORZO na placu Konstytucji, ponieważ znajduje się niedaleko mojej szkoły angielskiego. We wtorki lubię tam zjeść pizzę za 10 zł (przy lepszych wiatrach popijam ją czarnym drinkiem za drugą dyszkę), a w sobotę po porannej jodze z przyjemnością zachodzę tam na śniadanie. Oczywiście nie mogłam przejść obojętnie obok faktu wprowadzenia do ORZO nowego, wiosennego menu.

   Przetestowałyśmy je z Monią, która reprezentowała opcję wegetariańską.

   Zjadłyśmy kolejno:

- Despacito antipasti (ja);
- Mezze & tapas (Monia);
- różowy burger Bao Kimchi (ja);
- Steak Wegan Hache (Moni);
- Drinki z brokatem: Gold Heart (złoty) i mój czarny Spring Daiquiri;
- Oczywiście popijałyśmy to wszystko wodą, ja jeszcze podlałam zielonym koktajlem...
- ... a Moni zjadła 2,5 deseru! To zresztą jeden z najlepszych słodkich kąsków, jakie jadłam w życiu!

   Przystawki były ogromne i bez wątpliwości mogłyby same w sobie stanowić dania główne. Moje Despacito Antipasti (czipsy z platana, salsa mango, salsa chilli ancho, krewetki mango chilli, salami Calabrese, prosciutto crudo, focaccia scrocchiarella, Grana Padano DOP, hummus, mozzarella bocconcini, cippolini, tortilla pszenna) to była wielka decha przeróżnych zakąsek w tonacji słodko-wytrawnej. Jeżeli lubicie włoskie dodatki w duecie z mango, to na pewno ta pozycja przypadnie Wam do gustu.

   Wegetariańskie kotleciki Moni wyglądały jak żywe mięso! W jej zestawie mezze&tapas (Falafel z batata i żółtego buraka, orzo arancini, grzanki Pan Tumaca, sos chilli, salsa tomate, marchewka z gorczycą, hummus, czipsy platano macho, orzo tabbouleh), również pojawiły się chipsy z platana, wszelakie mini sałatki oraz kklasyczny hummus. Porcja była zacna, spokojnie mogła wystarczyć na dwie osoby. Wybredne mięsosceptyczne podniebienie Moni zareagowało na całość entuzjazmem.

Uwielbiam zielone koktajle w ORZO (ten z był liśćmi szpinaku, awokado, ananasem, świeżym sokiem pomarańczowym). Polecam nawet specjalnie na nie wpaść.

Różowy burger Bao Kimchi to wizualny hit. Jest faktycznie ogromny, wypchany azjatycką kapustką, grzybami shitake i udkiem z kurczaka w glazurze gochujang. Przyznaję bez bicia, że dla mnie to było zdecydowanie za dużo mięsnego szczęścia, bo nigdy nie jadam kurczaka udkami, ale zapewne każdy Mięsarjanin będzie wniebowzięty. Kolor bułki nie wpływa na jej smak. Burger Bao Kimchi to eksplozja azjatyckich smaków.

Moni zamówiła stek z soczewicy i fasoli. Wyglądał znów jak żywe mięso! Gdyby nie moja wegetarianka, to nie miałabym pojęcia, jak szeroka i smaczna oferta bezmięsna jest dostępna w ORZO.

WEGAN STEAK HACHE 460g Stek z soczewicy Beluga, fasola edamame i tofu, wegański demi glace, grillowana cukinia, papryki Padron, frytki, orzo tabbouleh, orzo mayo wegan


Drinki z brokatem były moim hitem - czarne Spring Daiquiri to słodko-kwaśny alkoholowy cud. Absolutnie wspaniały. Będę po niego wracać! 

A Monia wraca po deser Snikers. Sami spójrzcie na jej radosną minę po zjedzeniu prawie trzech słoiczków tej pychoty!

    Wiosenne menu w ORZO jest z pewnością o wiele ciekawsze niż zimowe - drinki z brokatem smakują rewelacyjnie i są widowiskowe, a przy tym niedrogie. Rozszerzona oferta burgerowa i bardzo zacna opcja wegetariańska otwierają drzwi wielu różnym smakom, a deser snikers to temat na gastronomiczny poemat. Ponoć rozchodzi się na pniu! Dodam do tego jeszcze chipsy z plantanów oraz zawsze smaczną pizzę i mamy werdykt: trzeba zajść wiosną do ORZO!

2 komentarze :

  1. Na swoją zgubę tu teraz weszłam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha ja tez! A w dodatku zrobilam sie glodna!
      Ana
      www.champagnegirlsabouttown.co.uk

      Usuń

Dziękuję za KAŻDY komentarz:). Wszystkie czytam i nieodmiennie się z nich cieszę:).

Designed by OddThemes | Distributed by Gooyaabi Templates