Najlepsze śniadanie na Śródmieściu: MOMU - pieczemy dymem

   Do MOMU chodzę tak często śniadaniować, że sama przed sobą się wstydzę, że nie pisałam o tym jeszcze na blogu. Oczywiście można w MOMU również zjeść pyszną zupę kokosową, która zapita prosecco (mam wrażenie, że na nie zawsze jest w MOMU jakaś promocja) smakuje lepiej niż wódka Charlesowi Bukowskiemu. Ja jednak najbardziej lubię rozsiąść się tam rano jak wielka dama i zamówić jedno z ich przepysznych śniadań w promocyjnej ofercie (w tygodniu śniadanie za 1 zł do kawy, a w weekend kawa do śniadania za 1 zł).

   Jako stała bywalczyni z żalem zauważyłam, że oferta śniadaniowa w MOMU zmienia się wraz z porami roku. Teraz moim ulubionym jest to ze zdjęcia wyżej - to akurat najtańsza opcja, pozycja z dorszem (brandade z dorsza bałtyckiego). A. ostatnio wzięła "Kładzione na kokosie", czyli coś na kształt lanych klusek (mogą być podane też na krowim mleku). Fajna zupka kojarząca się trochę z wakacjami u babci :).

   W zeszły weekend niezgodnie z etosem blogera zamówiłam znów dorsza, a A. wzięła placuchy z jabłkami - bardzo ciekawa propozycja dla łasuchów: lekkie ciasto z połączeniu z domową nutellą z figi, kawowym kremem mascarpone i malinami to uczta dla podniebienia i całkiem znośna rzecz dla talii. Irytujące są jedynie ziarna kawy w kawowym kremie - to bardzo fotogeniczna dekoracja, ale jednocześnie niezjadliwa i utrudniająca konsumpcję.

   Jesienią z kolei lubiłam to śniadanie z białą kiełbasą i zdaje się, że była wtedy w menu pozycją z jakaś inna rybą. Zdaje się, że z tuńczykiem.   Pewnie zauważyliście, że zdjęcia w tym wpisie pochodzą z różnych dni - i macie rację. MOMU jest zdecydowanie jedną z moich ulubionych knajpek. Często robię tam zdjęcia, ale nigdy nic z tego nie wynika.   Ale wróćmy do brzegu: oprócz wspaniałych śniadań MOMU oferuje również ciekawy wybór kaw (nie "autorskie" nie są, niestety, objęte promocja śniadaniową):

    To chyba najlepsza pozycja na upalny dzień: Caffe Romano MOMU: espresso z miętą, cytryną i lodem. Zimna i mocna. 

    A to jedna z najbardziej rozpustnych kaw, jakie piłam. Było tu wszystko: pianki marshmallows, biała czekolada, gorzka czekolada, bita śmietana, rurki i ciastka. Nazywa się Coffee Dream i uważam, że zasługuje na to miano. Idealna na deszcz, okres i wszelkie smutki. Obłędnie słodka. Wystarcza za cały posiłek.

   Z nich wszystkich Chai Latte wydaje się być najłagodniejszą w smaku kawą... chociaż tak naprawdę to mocna herbata z mlekiem!

   Bardzo Wam polecam to miejsce nie tylko jako śniadaniową destynację! Czasem popołudniami graja tam muzycy na żywo i jak pisałam wcześniej - szalenie często można się napić prosecco w okazyjnej cenie.   Jak zawsze chętnie przyjmę Wasze śniadaniowe rekomendacje.



Gdzie jeszcze jadam śniadania?

   - w Bułkę przez Bibułkę:

 Gdzie o 7 rano zjeść śniadanie na Śródmieściu w Warszawie? Bułkę przez bibułkę!

   - w Charlotte Menora na placu Grzybowskim:

Śniadanie w Charlotte Menora na placu Grzybowskim w Warszawie

   - i tam, gdzie można zjeść śniadanie za złotówkę:

Gdzie zjeść śniadanie w Warszawie? Zestawienie 5 restauracji ze śniadaniami za złotówkę!

Publikowanie komentarza

Dziękuję za KAŻDY komentarz:). Wszystkie czytam i nieodmiennie się z nich cieszę:).

Designed by OddThemes | Distributed by Gooyaabi Templates