Jak urządzić domówkę w Warszawie? Moje 29. urodziny + 3 przepisy na drinki

   Jak już pewnie wiecie - w tym roku obchodzę swoje ostatnie dwudzieste urodziny. Jestem totalnie zdziwiona, że czas minął tak szybko, ponieważ zdaje mi się, że dopiero wczoraj pisałam maturę. Ania Shirley powiedziała przed swoimi 25. urodzinami, że w dzieciństwie spodziewała się, że w tym wieku będzie już ukształtowaną, dorosłą osobą z określoną życiową drogą, a wciąż jest niepewnym siebie kurczakiem (moja parafraza). Czuję się dokładnie podobnie z tą różnicą, że za rok wejdę w wiek balzakowski i zobaczymy, co się tam znajduje. Mój kolega z angielskiego śmiał się wczoraj, że może pasja, obsesja i kwintesencja. 

  

Każda osoba, która zna mnie osobiście, wie, że mój stosunek do imprez ewoluował przez lata. W czasach licealnych wielkiego wyboru (i hajsu) nie mieliśmy, więc naturalną koleją rzeczy było spotykanie się gdzieś po parkach i piaseczyńskich (jestem z Piaseczna właśnie) uliczkach oraz w Zalesiu Dolnym nad Zalewem i na Spalonej w Zalesiu Górnym. Gdy pogoda nie dopisywała, próbowaliśmy się jakoś ulokować w mieszkaniach (z których najchętniej wypraszaliśmy rodziców, ale nie zawsze się dawali). Jako aspirujące studentki przeniosłyśmy się z koleżankami do klubów, gdzie spotykałyśmy wielu obcych ludzi czerpałyśmy przyjemność ze wspólnej zabawy z nieznajomymi. Zupełnie nie wiem, jak mogłam wtedy zarwać noc i normalnie funkcjonować bez śladu jakiegokolwiek zmęczenia. Dziś muszę spać 8 godzin, inaczej wyglądam jak zombie!

A jak to u mnie wygląda teraz? Szczerze i bez bicia przyznam się Wam, że najchętniej zapraszam bliskich do domu. Na początku trochę się bałam, że impreza w kawalerce jest mało widowiskowa i trudna do ogarnięcia, ale okazało się, że wystarczy przygotować kilka przekąsek, dwa razy więcej drinków i przede wszystkim zaprosić ludzi, których autentycznie się lubi. Przy zachowaniu tych proporcji imprezy, domówka MUSI się udać. W tym roku urodziny spędziłam w większym gronie - zaprosiłam ponad 10 osób i prawie wszyscy przyszli, więc muszę powiedzieć, że było gorąco ;). Dzięki Lubelskiej mogłam zrobić nieco huczniejszą imprezę, ale przecież wszyscy z nas w młodości pili właśnie Wiśniówkę lub Cytrynówkę - wtedy chętniej w shotach, a dziś w postaci kolorowych drinków. Lubelska ma w ofercie sporo smaków (Żurawinówka, Ananasówka, Porzeczkowa, Grejfrutowa, Pomarańczówka), więc opcji mieliśmy wiele - od wrzucenia kilku zamrożonych malin do kieliszka z cytrynówką poprzez bardziej wyrafinowane drinki.

Poniżej przedstawiam Wam przepisy na trzy proste,widowiskowe i smaczne drinki:

  • Little Rock - 50 ml Lubelska Cytrynówka + 50 ml soku grejpfrutowego + lód; 
  • Part-time Lover - 50 ml Lubelska Grejpfrutowa + 20 ml grenadiny + 150 ml soku grejpfrutowego + tonik do dopełnienia + pół plasterka pomarańczy + lód; 
  • Screw-Up: Lubelska Żurawinówka + sok pomarańczowy (1 część) + Sprite (4 część) + kostki lodu.

A tak się bawiliśmy (oczywiście jest to tylko wycinek kilkugodzinnej zabawy):















PRO TIP: Jeśli na domówkę zamierzacie zaprosić osoby, które wzajemnie się mogą nie znać, to naprawdę świetnym pomysłem jest zorganizowanie na imprezę jakiejś planszówki. Brzmi emerycko, ale wierzcie mi, że tak naprawdę wszyscy lubimy planszówki i wspólna gra jest dobrą okazją do żartów i przełamania lodów. Jednym z moich prezentów urodzinowych była uwspółcześniona wersja głuchego telefonu, którą natychmiast otworzyłam. Śmiechom i harcom nie było końca!

1 komentarz :

Dziękuję za KAŻDY komentarz:). Wszystkie czytam i nieodmiennie się z nich cieszę:).

Designed by OddThemes | Distributed by Gooyaabi Templates