Naczelne z Park Avenue

   Przyznaję, że kiedy znaczna część kobiecej blogosfery zachłysnęła się tą książką, to ja automatycznie straciłam nią zainteresowanie. Nie da się również ukryć, że kupiłam ją wyłącznie z powodu bardzo okazyjnej ceny. Najgorsze w tym wszystkim jest jednak to, iż do momentu przeczytania (już!) pierwszych stron, byłam absolutnie przekonana, że tytuł: "Naczelne z Park Avenue" to kolejna lekka powieść o życiu bogatych ludzi z Manhattanu na wzór: "Diabeł ubiera się u Prady" czy "Niania w Nowym Jorku". Lekkim zażenowaniem napawa mnie ten ostatni fakt. Kompletnie nie pomyślałam o ssakach naczelnych, a jedynie o Annie Wintour.

    "Naczelne z Park Avenue" zostały napisane przez antropologa kultury: Wednesday Martin. Autorka swoją książką przypomniała, że badania naukowe nie muszą być prowadzone w buszu czy odległej afrykańskiej wiosce, a wszędzie i w różnych skalach: w sklepie, na wycieczce na wsi czy w Nowym Jorku na Górnym Manhattanie. Osobiście jestem wielką entuzjastką antropologii kultury, której znajomość może pomóc uporządkować wiele nieokreślonych emocji. Wednesday użyła swojej wiedzy, by sklasyfikować, opisać i w końcu zrozumieć chociaż część mechanizmów rządzących plemieniem zamożnych matek z Upper East Side.

   Może brzmi to nieco smętnie, ale książkę czyta się znakomicie - jest przystępnie napisana, więc niedzielny odbiorca się nie zmęczy, natomiast ktoś bardziej zainteresowany poszerzeniem swojej wiedzy antropologicznej raczej się nie zawiedzie. Co ciekawe - autorka jest wielbicielką Bronisława Malinowskiego i stosunkowo często o nim wspomina. To taki miły, polski akcent, który dodatkowo umila percepcję książki.

   Jest to dowcipna odautorska analiza hermetycznej społeczności, w której znalazła się autorka. Polecam!

1 komentarz :

  1. Great minds think alike! :))) Tez js ostatnio przeczytalam- jednym tchem! Ogromnie podobal mi sie rozdzial z torba od Hermesa :) i zastanawialam sie jak ja i moje przyjaciolki dalybysmy sobie rade przeniesione na Manhattan. NY wydaje sie byc bezwzgledny w porownaniu z zrelaskowanym Londynem. A wiesz- po przeczytaniu oplacilam subskrypcje online do stydia Physique 57 i rezultaty sa fantastyczne (ale nie moglam chodzic przez tydzien :))
    Ana

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za KAŻDY komentarz:). Wszystkie czytam i nieodmiennie się z nich cieszę:).

Designed by OddThemes | Distributed by Gooyaabi Templates