Czy jesteś dla siebie wSPAniała? #sanctuaryspa

   Od pewnego czasu gdy zastanawiam się nad zakupem czegoś pięknego, zjedzeniem czegoś pysznego lub zrobieniem czegoś tylko i wyłącznie dla siebie... nie mam wyrzutów sumienia. Sprawianie sobie drobnych przyjemności pod różną postacią pomaga mi zachować zdrowie psychiczne oraz dobry humor przez większość dnia.  

    Lista moich guilty pleasures jest coraz dłuższa!, ale ponoć z wiekiem potrzeby rosną;). Na szczęście przyjemność sprawia mi zarówno poranna kawa z ulubioną koleżanką w pracy, zamówienie chińskich pierożków do domu, nowa książka czy zakup truskawkowych gum do żucia. Oczywiście wycieczka po kolejny ciuch, buty lub kosmetyki wciąż plasuje się u szczytu listy. W poprzedniej pracy lubiłam z psiapsiółkami wejść do Hebe po szybkie, niedrogie sprawunki - dziś do swojej ulubionej drogerii zachodzę rzadziej i pewnie dlatego od razu robię większe zakupy. Też zauważyłyście taką zależność? :).

Zazwyczaj po kosmetycznych zakupach zamykam się na kilka godzin w łazience, by wszystko na spokojnie wypróbować - to taki mały-wielki event w środku tygodnia, a raczej: raz w miesiącu. Staram się jednak tak dobierać kosmetyki, by (podobnie jak ubrania) sprawiały mi radość przy każdorazowym kontakcie. Dlatego dbam o to, by moje szampony do włosów, żele, mydła oraz balsamy do ciała stanowiły sobą codzienny luksus.

   Sanctuary SPA to brytyjska marka (założona w 1977 roku!) kosmetyków od jakiegoś już czasu dostępnych w drogeriach Hebe. Firma o swoich produktach mówi, że to "SPA zamknięte w słoiczku", co mnie urzekło i postanowiłam sprawdzić, czy używając ich, choć odrobinę poczuję się jak w ekskluzywnym ośrodku SPA.

   Żelu używam już miesiąc i, jak widzicie na zdjęciu, wciąż się nie kończy. Ma bardzo przyjemny, orzeźwiający zapach i niezwykle gęstą konsystencję, w połączeniu z wodą dającą puchatą piankę . Zawiera nawilżające kapsułki olejków: sezamowego i jojoba, które delikatnie „pękają”, dając skórze maksymalne nawilżenie. Są wzbogacone zapachem olejków esencjonalnych i przypraw.

   Natomiast po nawilżający suflet sięgam coraz częściej - normalnie ciągle zapominam o nacieraniu ciała balsamem i nawet dłonie smaruję kremem dopiero, kiedy poczuję, że są suche. Tutaj natomiast mam do czynienia z kosmetykiem nie tylko ładnie pachnącym i świetnie nawilżającym, ale przede wszystkim: łagodnym. Mam ostatnio wrażliwą skórę i unikam drażniących produktów. Suflet sprawdza się znakomicie. Zawiera witaminę E oraz ekstrakty z jojoba i mango. W opozycji do maseł i balsamów nawilżających, suflet (jak jego gastronomiczny odpowiednik) jest lekki, wręcz puchaty. Szybciutko się wchłania. No i pachnie cudnie. Polecam!


   Ktoś mi w zeszłym roku powiedział, że muszę się otaczać opieką i wiecie co? Taki punkt widzenia mi pomaga. Czasem warto odłożyć na bok obowiązki i zająć się czymś miłym lub zjeść czekoladę bez stresującej perspektywy przytycia.
    Jakie są Wasze drobne przyjemności?

2 komentarze :

  1. Świetne są te kosmetyki, bardzo spodobał mi się ich zapach. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. O tak czekolada i nie myślenie o konsekwencji to jest to :D Latem zastępuje lodami hihi
    Co do kosmetyków bardzo mnie zaciekawily, szkoda ze do hebe mam tak daleko;/ Może poszukam coś w necie .

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za KAŻDY komentarz:). Wszystkie czytam i nieodmiennie się z nich cieszę:).

Designed by OddThemes | Distributed by Gooyaabi Templates