Dres no stres

    Ostatnio na jednym z blogów odnalazłam hasło "dres no stres" - dało mi do myślenie, chociaż (mam nadzieję!) nie dotyczy mnie (...może czasami;) ) i z językowego punktu widzenia jest nieprawidłowe.

    "Dres no stres", czyli faza w związku, kiedy przestajemy się "spinać". Czy wiecie, co mam na myśli?
Na początku codziennie się malujecie, depilujecie (wszędzie!) prawie co drugi dzień. Paznokcie i skórki wokół nich na wszelki wypadek moczycie wieczorem w oliwie. Na każde spotkanie zakładacie inne ubranie - niekoniecznie wygodne, ale na pewno efektowne. Wciągacie brzuch. NIGDY nie macie problemów z układem trawiennym. Jeżeli zaczynacie nocować u swojego chłopaka, śpicie nago lub w seksownej (czytaj:uwierającej) bieliźnie. Oczywiście wiecznie się odchudzacie.
    Kiedy wiecie już, że chłopakowi na Was zależy...na Waszej głowie pojawia się niechlujny kok, paznokcie przestają przyswajać lakier i odżywki, w Wasze włosy na nogach zaplątują się małe owady, a sukienka zamienia się w stary dres. To właśnie faza dres no stres.

   Oczywiście nie chodzi o to, by non stop chodzić po mieszkaniu nago i na swoich obnażonych piersiach ugniatać ciasto na wykwintne desery i przez 24 godziny na dobę obsesyjnie dbać o urodę. Nie, nie, nie. Chciałabym jedynie zauważyć, jak łatwo wpadamy w pułapkę - jako wesołe, samotne dziewczyny, a później starające się zachwycić jakiegoś chłopaka, na którym nam zależy, dbamy o siebie. Czujemy się jak w "Seksie w Wielkim Mieście", natomiast gdy związek z niepewnego wchodzi w etap "stały", zapuszczamy się tak, iż czasem ciężko jest w ogóle uwierzyć, że kiedykolwiek o siebie dbałyśmy.
Ostatnio rozmawiałam o tym z moją koleżanka, która dwa lata temu była bardzo szczupła, a odkąd ma chłopaka (czyli od dwóch lat), przytyła 10 kilogramów. Szok. "Ale jemu nie przeszkadza przecież..." usłyszałam na pytanie, czy jej chłopak jest z tego zadowolony.
 Tak naprawdę nie jest, bo niedbanie o siebie jest oznaką tego, że nie doceniamy i nie staramy się o lubego. Nie możecie się dziwić, że chłopak mimo woli ogląda się za atrakcyjnymi, zalotnymi dziewczętami. Zresztą - oby na oglądaniu się skończyło! Szukają tego, czego nie ma w domu. Znam jedną kobietę, która zabrania mężowi oglądać telewizji - naprawdę uważam, że jeśli on od niej odejdzie to do kogoś, kto pozwoli mu oglądać TV.

Dziewczyny, nie zapominajcie, kim naprawdę jesteście - po kilku latach związku nie zamieńcie się w babola kanapowego z brwiami a la Breżniew i z dziurą w starym, przepoconym dresie.

4 komentarze :

  1. Ciekawe spostrzeżenia ;)

    Każdy w nowym otoczeniu, poznając nowe osoby chce się pokazać od jak najlepszej strony jednak z czasem wszystko powszednieje i przybiera bardziej naturalny charakter, ale wiadomo, nie można przesadzić w drugą stronę ;)

    Przyszła mi do głowy inna analogia, praca: w pierwszych dniach w nowym miejscy pracownik przychodzi w eleganckich koszulach, późnej okazuje się, że jak przyjdzie w t-shircie to też jest ok a szefowi nie robi to większej różnicy, ale przyjście w ufajdanych spodniach byłoby już lekką przesadą ;)

    Myślę, że nie należy zawężać tematu jedynie do dziewcząt, panowie też potrafią przestać dbać o siebie, zapuścić brzuch i leżeć na kanapie w brudnym dresie z butelką piwa w łapce ;)

    Może jednak okazać się, że danym osobom większą frajdę sprawia oglądanie telewizji w dziurawych dresach niż strojenie się na pokaz ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oczywiście@
    Wszystko, co świeże i nowe, wydaje się być bardziej atrakcyjne, a przez to wymaga większej uwagi.

    Jasne, że nie należy zawężać tematu do dziewcząt, ale o męskich kanapowcach z brzuchami napełnionymi piwem jest głośno , a mój artykuł to również ostrzeżenie dla dziewczyn, być może nieświadommi problemu;).

    OdpowiedzUsuń
  3. Racja, przestajemy się starać, choć czasem wcale nie trzeba starać się aż tak bardzo by w związku cały czas buzowało, miłością i nie tylko :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Och, oczywiście, że dbanie o siebie to nie jest fundament związku! :) Warto jednak zauważyć, że "staranie się" nie ogranicza się jedynie do wyglądu, również do rozmów, zrozumiania i zainteresowania. To co na początku było dla nas najważniejsze na świecie, z biegiem czasu powszednieje i nudzi się mimo woli. Dlaczego? Z nieszczczerości, zaniedbania czy głupoty?

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za KAŻDY komentarz:). Wszystkie czytam i nieodmiennie się z nich cieszę:).

Designed by OddThemes | Distributed by Gooyaabi Templates